poniedziałek, 12 maja 2014

Książka: Krzyż Romanowów, Robert Masello

Wyspa Św. Piotra, Alaska. Frank Slater, epidemiolog i były wojskowy, kieruje niezwykle delikatną misją, powierzoną mu przez APIF. W wyprawie, Slaterowi towarzyszy zaledwie kilka starannie wyselekcjonowanych osób: geolog, profesor Wasilij Kozak, doktor wirusologii Eva Lantos, sierżant Jerome Groves oraz Nikaluk Jane Tincook, burmistrz pobliskiego Port Orlov i członkini rady plemiennej Innuitów. Zespół ma za zadanie pobrać i zbadać próbki ciał, pochowanych na wyspie członków, wymarłej w 1918 roku kolonii rosyjskiej. Niedawno, załoga kutra rybackiego z pobliskiego Port Orlov, wyłowiła wieko trumny, prawdopodobnie pochodzące właśnie z tej wyspy. Pojawiło się podejrzenie, że wirus hiszpanki, która nie ominęła też odizolowanej od świata kolonii, mógł przetrwać w zakopanych w warstwie wiecznej zmarzliny ciałach, a uwolniony w wyniku globalnego ocieplenia spowoduje kolejną pandemię tej śmiertelnej choroby.

W tym samym czasie na Św. Piotra przybywa trzech opryszków z Port Orlov. To jeden z nich, Harley Vane, był szyprem kutra, który wyłowił trumnę Rosjanina. Harley nie wspomniał jednak władzom, że prócz wieka, z trumny ocalał jeszcze srebrny krzyż z inskrypcją. Sądząc, że na cmentarzu ukrytych jest więcej drogocennych przedmiotów, nieświadomy groźnej choroby, czającej się w grobach, postanawia je obrabować.

Przybyszy bacznie obserwuje stado czarnych wilków, przez załogi przepływających kutrów, uważanych za dusze zmarłych na wyspie Rosjan. Obecność i zachowanie tajemniczej watahy nie jest jednak jedyną tajemnicą, którą kryje Św. Piotr.

Krzyż Romanowów to książka puzzle, które czytelnik chciwie układa rozdział za rozdziałem. Tu akcja ważniejsza jest od przeżyć głównych bohaterów i jej w książce z pewnością nie brakuje. I choć książkę czyta się z przyjemnością, razi nieco, wciśnięty jakby na siłę, banalny i łatwy do przewidzenia wątek uczucia, rozwijającego się pomiędzy Slaterem i Niką. Mnie osobiście rozczarowało też rozwiązanie wątku historycznego: mało ciekawe i wymuszone, sprawia wrażenie jakby autor nie do końca dobrze obliczył punkt, w którym obie historie powinny się spleść i zakończyć. Miłym zaskoczeniem okazało się natomiast kilku zdaniowe Posłowie, które w moich oczach uratowało koniec książki.

Polecam niespokojnym duchom i poszukiwaczom, nie tylko skarbów.

Ogromne podziękowania za egzemplarz recenzencki wędrują do Wydawnictwo Feeria


2 komentarze:

  1. To tematyka, która z pewnością mieści się w moich zainteresowaniach. Koniecznie muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. podoba mi się i chętnie ją przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3