sobota, 14 czerwca 2014

Książka: Niemra, Arkadiusz Pacholski

Dorota Paleń. Polka, która dzięki austriackiemu pochodzeniu ciotki, mogła podpisać folkslistę. Nie jest z tego dumna. Ani z tego, że przez wielu nazywana jest Niemrą, folksdojczką i traktowana z góry przez dawnych znajomych Polaków. Jednak ten mały, niebieski arkusik, który nosi przy sobie, umożliwia jej prowadzenie własnych interesów. Dzięki temu Dorotka może pozwolić sobie na prowadzenie życia na jako takim poziomie. Ładne buciki, niestosowne, jak dla Polki, spodnie i zapas węgla na zimę. Tym rujnuje swoją reputację. Bardziej dba jednak o czyste sumienie. Stąd jej, kilkuletnia już, współpraca z kaliskim podziemiem. Raporty, konspiracyjne spotkania w punktach kontaktowych. O tym oczywiście nikt już nie wie. Ale kiedyś wojna się skończy i wszyscy dowiedzą się o jej zasługach. Kiedyś pogratulują niezłomnego ducha, tkwiącego w drobnym ciele. Kiedyś dowiedzą się, że była jedyną osobą, która pragnęła, w tych okrutnych czasach, rozwiązać zagadkę choć jednej zbrodni, popełnionej na jej szkolnej koleżance, nota bene Żydówce. Kiedyś docenią, że chciała prawdy i sprawiedliwości. Kiedyś oczyści swoje nazwisko. Kiedyś...

Są wydarzenia i historie, których bohaterów nie należy osądzać, ale o których nie należy też zapominać. Są to historie zwykłych ludzi. Nie generałów, nie napuszonych polityków, ludzi na świeczniku. Nie tych, którzy mieli władzę, bo to właśnie Ci którzy jej nie mieli, musieli żyć w okupowanej Polsce i dokonywać codziennych wyborów, tych moralnych i tych praktycznych. Każda decyzja mogła kosztować życie ich lub ich bliskich. Każdy dzień zdawał się upływać w cieniu wymierzonych w nich luf pistoletów i karabinów. Dziś, z perspektywy czasu, z wygodnych foteli, znad kubka parującej herbaty, możemy do woli rzucać frazesami i oskarżać naszych bohaterów. Lepiej przecież zginąć, niż zhańbić swoje nazwisko. Lepiej ponieść bohaterską śmierć, niż zdradzić. Lepiej poświęcić cnotę i życie swojej córki i żony, życie sześcioletniego synka i posłać do obozu pracy schorowanych rodziców w imię Ojczyzny. Nie są to wybory, które możemy dziś osądzać, choć sama, pisząc te słowa, zdaję sobie sprawę, że znaleźli się w tej historii bohaterowie, których od razu polubiłam, jak i tacy, których postępowanie wzbudzało we mnie mieszane lub nawet nieprzyjemne uczucia. Wydaje mi się jednak, że autor w umiejętny sposób uniknął oceniania, pozwalając przemówić swoim bohaterom. Ci z kolei opowiadali zarówno o innych, jak i o samych sobie, dzięki czemu postaci te stały się pełnowymiarowe. Możemy im współczuć, zaczynamy rozumieć, stają się bowiem ludźmi, którymi kierują różne pobudki, różne nadzieje, różne uczucia. Przestajemy widzieć świat czarno-białym i dostrzegamy całą gamę szarości ludzkich dusz. Bo pod koniec tej historii, kiedy Armia Czerwona wkracza na, porzucone w pośpiechu przez okupantów niemieckich, ziemie polskie, ten świat taki właśnie się staje - jest tylko czerń i biel, źli i dobrzy. Polak, Niemiec, Rosjanin, Ukrainiec zdają się piętnować ludzi na nowo. Nie liczą się czyny, nikt nikogo nie pyta o honor i morale. Jest tylko kenkarta, folkslista i zwykła ludzka chęć zemsty.

foto net

1 komentarz:

  1. Nie wiem czy książka dla mnie, aczkolwiek bardzo dziękuję za recenzję i jej zobrazowanie ;)

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3