poniedziałek, 9 czerwca 2014

Książka: Taka sobie wróżka, Janette Rallison

Savanę i Jane dzieli niezliczona ilość szczebli szkolnej hierarchii. Pierwsza, szesnastoletnia piękność, przebiera w chłopakach, z niemal taką samą łatwością, co w swojej pękającej w szwach szafie. Drugą, dojrzałą i zorganizowaną do granic możliwości osiemnastolatkę, zachwycają jedynie książki i nauka. Wszyscy przeżyją więc ogromny szok, kiedy Hunter, najprzystojniejszy i najmądrzejszy chłopak w szkole, zerwie ze śliczną Savaną dla jej starszej siostry, Jane. To jednak dopiero początek tej bajki. Skłóconym siostrom przydzielono bowiem Chryzantemową Gwiazdę, prywatną, taką sobie wróżkę. A czemu taką sobie? Niestety szybko przekona się o tym Savana - każde życzenie trzeba wpierw dokładnie przemyśleć, później dokładnie sprecyzować. A jeśli dostajesz taką wróżkę jak Chrissy, dodatkowo wymówić je szybko w całości, tak by niezbyt zainteresowana Twoją historią wróżka, nie zrealizowała na przykład tylko połowy życzenia. Ostatecznie, zainteresowana jedynie kolejnymi zakupami Chrissy, wysyła Savanę, Jane, Huntera i Bogu Ducha winnego, szkolnego kolegę Savany, Tristana, do średniowiecza. Cała czwórka uwięziona zostaje jednocześnie w trzech bajkach, które (jak się ostatecznie okaże) ktoś spisał nie do końca skrupulatnie, zgrabnie omijając niewygodne fakty, przywary głównych bohaterów i wiele wiele innych...

Taka sobie wróżka miała mnie oczarować, tymczasem nieco mnie rozczarowała. Niestety książka, tak jak wróżka, okazała się być taka sobie. Co prawda pomysł na fabułę był dość intrygujący, a splecenie wątków kilku bajek w jedną całość dało ciekawy efekt, to jednak ta historia wydaje się być trochę chaotyczna i niedopracowana. Pod koniec książki, mocno raziły mnie stłoczone i nieco na szybko rozwiązywane, porzucone wcześniej wątki. Przypominało to coś w rodzaju zapisanej, żółtej karteczki samoprzylepnej, która odpadła z wyznaczonego jej miejsca, aby w najmniej odpowiedniej chwili przypomnieć o sprawie, do załatwienia na wczoraj. Ponadto, podczas całego tego czarowania, całowania i wymieniania czarami, zakradło się do fabuły kilka nieścisłości i w ostatnich rozdziałach nie mogłam zrozumieć pewnych niekonsekwencji.

Ta książka nie zapiera tchu w piersiach, ale z pewnością jest przyjemną i lekką lekturą dla czytelnika, który z chęcią oderwie się na chwilkę od rzeczywistości.

foto fabryka.pl

1 komentarz:

  1. Czasami takie książki są potrzebne, by oderwać nas od szarej rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3