niedziela, 13 lipca 2014

Książka: Dlaczego nie przyjechałaś przed wojną?, Lizzie Doron

Helena i Elżbieta mieszkają w Izraelu. Te dwie kobiety łączy dość dziwna więź, niezwykła jak na tę, zazwyczaj łączącą matkę z córką. Helena nie jest bowiem zwykłą matką. Jest ocalałą z piekła holokaustu kobietą, wyrwaną z własnego otoczenia, historii i tożsamości. Wraz z wydarzeniami, których była świadkiem, cały świat Heleny przeżył wstrząs i już nigdy nie powrócił do całkowitego ładu. Tkwiąca gdzieś z dala od Heleny, epicentrum ich małego świata, Elżbieta, boryka się z uczuciem wyobcowania, samotności i wstydu, zarówno w domu, jak i poza nim. Po latach wspomina swoją matkę, ujmując ich skromne życie w liczne historyjki: czasem zabawne, czasem tragiczne, czasem jakby niedokończone. Dzięki upływowi czasu, Elżbieta staje się wspaniałym i obiektywnym narratorem ich wspólnego życia w Izraelu, na tym małym, plotkarskim osiedlu Tel Aviwu, gdzie wszyscy byli jednocześnie przyjaciółmi i wrogami, gdzie każdy szukał swojego miejsca i prowadził życie pozbawione refleksji, pełne pretensji i ksenofobiczne.

Dlaczego nie przyjechałaś przed wojną?  to przepiękna i wzruszająca historia o samotności dwóch kobiet. Główną bohaterką jest tu zdecydowanie Helena, która niczym czarna dziura, wciąga wszystko i wszystkich w swój smutny, zraniony świat. Uważa, że jej przeżycia usprawiedliwiają jej zachowanie, nie zważa więc na konwenanse czy opinie, podążając jedynie za głosem własnej moralności i postępując w zgodzie z własnymi przekonaniami. Jednocześnie, w poszukiwaniu wspólnoty i ciepła, niczym pająk, tka delikatną sieć pozorów, maluje maski na twarzy własnej i córki, jeszcze bardziej odpychając od siebie małą Elżbietę. Jej poglądy, często tak różne od zdania innych, nie są popularne, ale surowe i trzeźwe. Jest niczym Kasandra, która przepowiada przyszłość, ale zagłuszana przez niedowierzania i kpiny innych, lekceważona, spychana wciąż na margines społeczeństwa, coraz częściej i coraz żarliwiej uważana jest za na wpół opętaną, nieszkodliwą wariatkę, może fanatyczkę, może dziwaczkę.

Helena systematycznie i niestrudzenie rani siebie i swoją córkę, rozpamiętując i niemalże czcząc własną przeszłość. Całe jej życie, wiara, kultywowana tradycja i zwykłe czynności, napiętnowane są znamionami paranoi, wiecznego, paraliżującego strachu i nienawiści. Elżbieta, z racji wieku i licznych tajemnic matki, nie uczestniczy w ich wspólnym życiu na równi z despotyczną Heleną, zdaje się natomiast stanowić dla niej tło, ślepo podążać, w nieznanym jej kierunku, w niejasnych celach, za wciąż próbującą udowodnić coś matką. W tym zimnym, nie do końca logicznym i zranionym świecie, nie ma miejsca dla małej, potrzebującej miłości i akceptacji dziewczynki. Jak mogłoby się znaleźć, skoro cały ten świat wypełnia gra pozorów, którego reguły znane są tylko Helenie. Mała Elżbieta wstydzi się więc; przed samą sobą, przed innymi. Niewtajemniczona, wykluczona, a jednocześnie silnie tkwiąca w świecie stworzonym przez jej matkę, tkwi tak latami i powoli odkrywa tajemnice ukochanej Heleny.

Za książkę, którą przeczytałam z ogromną przyjemnością, dziękuję Wydawnictwu MUZA :)


1 komentarz:

  1. Do lektur z wątkami wojennymi nie trzeba mnie długo przekonywać. Chętnie przeczytam ;)

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3