niedziela, 20 lipca 2014

Książka: Opactwo Northanger, Jane Austen

Siedemnastoletnia Katarzyna Morland jest, jak niektórzy twierdzą, dość atrakcyjną młodą damą. Choć niezbyt majętna, przez lata nie wykształciła w sobie żadnych nadzwyczajnych umiejętności, mogących ten brak zrekompensować. Ponadto, Katarzyna jest, delikatnie mówiąc, dziewczęciem dość naiwnym, co wynika raczej z faktu nieobycia, tak koniecznego przy rozszyfrowywaniu towarzyskich niuansów, niż braku inteligencji jako takiej. A więc młode to i naiwne dziewczę zostaje łaskawie porwane w wir wielkiego świata, który w sezonie letnim niewątpliwie zjeżdża się do angielskiego Bath. Sąsiedzi jej rodziców, a jednocześnie wspaniałomyślni porywacze, bezdzietni państwo Allen, otaczają Katarzynę względami prawie rodzicielskimi i wprowadzają w labirynt sal balowych i pijalni wód. Na jednym z wieczornych przyjęć Katarzyna, ku swemu wielkiemu zdziwieniu zapoznaje młodzieńca niejakiego Henryka Tilneya, który jednak przepada po balu, nie wiedząc chyba, jak bardzo jego pojawienie się, wyczekiwane jest przez Katarzynę. Dziewczyna zdobywa też wierną przyjaciółkę, Izabellę Thorpe, z którą od tej pory jest prawie nierozłączna. Kłopoty zaczynają się dopiero w momencie, kiedy w ślicznym Bath pojawia się szanowny brat naszej głównej bohaterki, a jednocześnie adorator ślicznej Izabelli, James, wraz z bratem tej drugiej. Opryskliwy i niezbyt urodziwy John, mimo najszczerszych chęci wyrozumiałej Katarzyny, staje się szybko największym jej utrapieniem, a dziecięce jego figle, popełniane z pomocą wiernej Izabelli i James'a, niezmiernie uprzykrzają jej życie i utrudniają spotkanie z uroczym Panem Tilney'em.

Jak to u Jane Austen bywa, wszystko kończy się dobrze: Katarzyna dostaje bowiem zaproszenie do tytułowego Opactwa Northanger, siedziby Henryka i Eleanor Tinley oraz ich szacownego ojca. I, pomimo pewnych zawirowań i wcześniejszych nieporozumień, wpada ostatecznie w ramiona ukochanego. Jest to więc lektura miła i lekka, jednak mało fascynująca, choć na pewno nie pozbawiona zwrotów akcji. Katarzyna, długo myląca grzeczność z uległością, budzi z początku mieszane uczucia. Czytelnik ma ochotę potrząsnąć książką, z braku możliwości potrząśnięcia tą głupią gęsią i kiedy dziewczyna przejawia pierwsze oznaki asertywności, doznaje niemalże ulgi. Po tym przełomie lektura staję się znacznie przyjemniejsza, a także nieco bardziej uszczypliwa, gdyż głównym czynnikiem, nadającym akcji tempa, stają się teraz złowrogie przeczucia, zaczytującej się w gotyckich powieściach, młodziutkiej Katarzyny...

Polecam miłośnikom klasyki, ale też czytelnikowi chętnemu pośmiać się wraz z autorką, z najpopularniejszego gatunku literackiego jej epoki :)

foto net

4 komentarze:

  1. Najnudniejsza Austen, z tego co pamiętam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ups, pisz na początku, że recenzja jest spoilerem, nie każdy chce wiedzieć jak się kończy książka ;) Pozdrawiam serdecznie, sięganie do klasyki zawsze się chwali!

    OdpowiedzUsuń
  3. Przeczytałam już wszystkie książki Jane Austen. Szkoda, że nie napisała ich więcej...

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3