poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Książka: Inna miłość, Barbara Taylor Bradford

Jake jest przystojnym młodym mężczyzną. Jest zaradny, rzutki i wierzy w siebie. Właśnie założył własną firmę, w której rozkręcenie całkowicie się angażuje. Uwielbia to, co robi. Ma też hobby - to światło... Rozkoszuje się nim i w wolnych chwilach próbuje uwiecznić na płótnie. Światło jest jego inspiracją. To właśnie dzięki tej pasji, wkrótce dostaje propozycję stworzenia oświetlenia do przedstawienia teatru amatorskiego w Kent, w pobliżu którego mieszka. W teatrze Jake poznaje Maggie, utalentowaną projektantkę wnętrz. Z początku niezbyt przekonany do czasochłonnego przedsięwzięcia, daje się namówić na współpracę. Ich wizje szybko dopasowują się i splatają w obiecującą całość, tak jak wkrótce splecie się ich życie. Ta miłość nie jest jednak zwyczajna. Maggie jest bowiem 44-letnią rozwódką, matką dwójki dorosłych już dzieci. Jake to 28-latek w separacji, który nie może uwolnić się od dawno już niekochanej żony, miłości od dwunastego roku życia, dziś już całkiem obcej, pozbawionej energii i pasji, kobiety. Oboje będą musieli poradzić sobie z nieoczekiwanym uczuciem oraz z własnym strachem.

Podobno książek nie powinno oceniać się po okładce. Niestety, im więcej czytam, tym bardziej jestem zdania, że jednak w przypadku książek, okładka niezwykle często oddaje charakter wnętrza. Tak było również w przypadku Innej miłości, która okazała się niestety być nieco pokręconym romansidłem.

Przyznam, że z początku książka pozytywnie mnie zaskoczyła. Główni bohaterowie szybko wzbudzili moją sympatię, a fabuła, choć od początku przewidywalna, zapowiadała miłą i niezobowiązującą historię, wprost idealną na niedzielne popołudnie. Dodatkowym atutem wydawał mi się też dopracowany, czasami nieco staroświecki język, jakim została napisana. Miło było aż do pierwszej sceny miłosnej, na szczęście jedynej tak szczegółowo opisanej. Nienaturalne dialogi bohaterów niestety potwierdziły moje obawy, a czarująca (do tej pory) atmosfera prysła, jak bańka mydlana. I chociaż mogłabym zostać wróżką, bo tak dokładnie przewidziałam samo zakończenie, to droga do niego stała się w pewnym momencie dość wyboista i rozwinięcie wątku żony Jake'a, Amy, zaskoczy z pewnością niejednego czytelnika, o ile w ogóle zdecyduje się on sięgnąć po tę pozycję.

Polecam jedynie zdeklarowanym miłośnikom tego rodzaju książek :)

foto net

1 komentarz:

  1. Właśnie jestem na etapie poszukiwania ciekawych książek, tytuł zapisuje, z pewnością się kiedyś przyda. :)

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3