czwartek, 6 listopada 2014

Książka: Norweskie noce, Derek Miller

W życiu każdego człowieka nadchodzi moment, w którym wystarczy już tylko usiąść na krześle w kuchni, z kawą w jednym i gazetą w drugim ręku i czekać na śmierć. Osiemdziesięciodwuletni Sheldon Horowitz, który po stracie ukochanej żony, zostawił za sobą przeszłość i z Nowego Jorku przeprowadził się do Oslo, do swojej wnuczki, w takiej mniej więcej pozycji czekał na swój kres. Sądził, że w tym obcym, nieprzyjaznym kraju, niewiele go już spotka. Jednak zamiast odzianej na czarno postaci, której się spodziewał, pewnego dnia, do jego drzwi zapukała przerażona, młoda cudzoziemka. Wraz z nią, staruszek zaprosił do swojego domu małego chłopca, z wizerunkiem misia Paddingtona na kaloszach, oraz brutalnego mordercę. Sheldon nie zdołał uratować matki malca, ale jednocześnie, w chwili jej śmierci, zyskał misję: ukryć i ocalić dziecko przed zabójcą jego matki, prawdopodobnie będącym też ojcem chłopca. 

Książka Norweskie noce ochrzczona została mianem "jednej z najlepszych książek tego roku" wg Herald Sun, Australia i "kryminału na najwyższym poziomie" wg The Guardian. A ja sama nie wiem, jak podejść do recenzji tej pozycji. Czemu? Bo to książka wielopłaszczyznowa, literatura, która wymyka się prostej klasyfikacji, taka książka, którą zawsze chciałoby się dopiero zaczynać, a nigdy kończyć. Zamiast zwyczajnej recenzji, postanowiłam więc rozszyfrować kilka sformułowań - kluczy, które znajdziecie w cytatach, przytoczonych na tylnej części okładki tej niezwyczajnej książki:

  • 'pełna czarnego humoru' - nie jestem pewna, czy ten rodzaj humoru można nazwać czarnym. To raczej sposób postrzegania świata, typowy dla sarkastycznej, niezważającej na opinię innych, starszej osoby. Osobiście bardzo przypadł mi do gustu. Oby w wieku 82 lat każdy z nas mógł dorównać mu elokwencją i ciętym językiem...
  • 'ludzka' - bo porusza wiele ludzkich spraw i związanych z nimi uczuć. To nie tylko pusty kryminał, dla żądnych wartkiej akcji. To książka-spowiedź, próba pogodzenia się z przeszłością i wybaczenia samemu sobie. Książka o każdym...
  • 'chwytająca za serce' - rozczulająca i ujmująca, niczym Paddingtony z kaloszy osieroconego dziecka. Pełna miłości dziadka do wnuczka, połączonych przypadkiem; miłości, która trochę się zagubiła, trochę zbladła i potrzebowała zapalnika, iskry, która nadała siły zapomnianemu uczuciu...
  • 'pełna wiarygodnych postaci' - dla mnie wiarygodną postacią jest tu zdecydowanie Sheldon. Kojarzy mi się on z moją zmarłą już niestety Babcią. Sądzę, że byłaby zdolna do wszystkiego, co opisano w książce :3
  • 'wyjątkowa charakterystyka bohatera' - charakterystyka brutalna, szczera i obnażająca. Opis człowieka pełnego wad i dobrych chęci. Opis prawdziwej, żywej istoty ludzkiej...
  • 'trzymająca w napięciu' - trzymająca i ciekawa, a przede wszystkim zaskakująca. W czasach, w których wszystko już było, wszystko jest powtórką, a nas samych niewiele już zaskakuje, Norweskie noce to opowieść o nietuzinkowym człowieku, ale wciąż człowieku, nie płaskiej postaci z brawurowego filmu akcji, a to prawdziwe życie i prawdziwi ludzie mimo wszystko wciąż jeszcze zaskakują...


'satysfakcjonująca' - z pewnością :3


Swoją własną, nówkę sztukę nieśmiganą, możecie kupić na stronie Wydawnictwa Feeria, któremu bardzo dziękuję za egzemplarz recenzencki.


6 komentarzy:

  1. Czytałam. Zrobiła na mnie duże wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie nie czytałam, ale na liście mam.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie czytalam ale musze sobie kupic.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam zamiar przeczytać niebawem tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książki nie znałam. Pierwszy raz czytają opis [sic!] zrobiłam wielkie oczy mówiąc pod nosem "łaaaał". Czegoś takiego się nie spodziewałam, czytając o dziadku, czekającym na swój koniec. Zdecydowanie ląduje na mojej liście!
    sklep-z-pamiatkami.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3