środa, 24 września 2014

Premiera: Powód by oddychać, Rebecca Donovan

Sara jest piękna i popularna. W szkole żaden chłopak nie przejdzie obok niej obojętnie. Najnowsze gadżety, drogie ubrania i sportowy samochód. Biżuteria, kosmetyki, wielki dom, poważany ojciec na wysokim stanowisku. Portret jak z obrazka. I ona. Emma. Najlepsza przyjaciółka Sary. Skromna, cicha. Na przerwach unika innych uczniów. Chowa się przed nimi w szkolnych salach. Samotnie odrabia lekcje, chce być najlepsza i ciężko na to pracuje. Nie obchodzi jej zdanie innych, ona po prostu musi przetrwać. Jej cel, to dostać się na studia, wyrwać się, wyjechać stąd i zapomnieć. Odlicza dni i wciąż powtarza, że będzie dobrze, choć sama nie zawsze w to wierzy. 
Emma mieszka u wujostwa. W przytulnym domku, skromniejszym od domów jej znajomych, jednak wciąż okazałym. Dziewczyna nie jest tam jednak szczęśliwa. Za to jest bita. Znieważana, kaleczona i wyzywana prze ciotkę, nie nazwałaby tego miejsca domem. Nie ma jednak gdzie pójść. Musi przetrwać. Ma cel. Jeśli się uda, to kiedyś przecież zapomni. 
Tak dobry plan nie mógł zawieść. I pewnie nie zawiódłby, gdyby Evan Matthews nie wkroczył w jej życie z takim impetem. Z początku jeszcze to kontrolowała. Ba! Nie znosiła tego aroganckiego chłopaka, pewnego siebie zarozumialca. Jednak źle go oceniła. Siebie również. Mimo starań nie mogła uchronić ciała od tego drżenia na dźwięk jego głosu, serca od szybszego bicia pod jego spojrzeniem. W końcu jej oddech zatrzymywał się nie tylko ze strachu. I w końcu mogła oddychać głębiej niż kiedykolwiek...

Ta historia jest raczej banalna. Miłość, młodość i tym podobne, to dość oklepane tematy, a postaci takich jak Sara i Evan jest na pęczki. Emma wydaje się tu być jedyną bohaterką, w której zachodzą jakieś zmiany i to wokół niej koncentruje się fabuła. Mam jednak wrażenie, że czytelnik jest o tych przemianach raczej informowany poprzez dialogi przyjaciółek, niźli sam je odczuwa. I w sumie, całość mogłaby uchodzić za nico płytką, być może trochę nużącą, ale coś w tej historii nie pozwoliło mi się od niej oderwać. To możliwość. Możliwość znalezienia się w takiej sytuacji. Nie na miejscu ofiary, ale na miejscu kogoś z jej otoczenia. Bliskiej osoby, która nie powie słowa, związana wymuszoną przysięgą. Nauczyciela, mentora, opiekuna, który nie interweniuje, nie do końca wiedząc czy coś tak na prawdę się dzieje. Jednej z tylu mijających ją codziennie osób, zajętych swoimi sprawami, problemami, niezauważających potrzeb innych, bo nikt nie dał im nawet takiej szansy.

"Powód by oddychać" to książka dla nastolatek. To książka o miłości. O przyjaźni. O dziewczynie i chłopaku. O nadziei. O codzienności. Ale to również książka dla dorosłych. Książka o utracie zaufania. O braku rozmowy. O strachu. Tu nie chodzi o to, by kogoś poruszyć. Nie chodzi o to, żeby płakać, ronić łezki, czy ciskać wyzwiska w stronę znienawidzonej antybohaterki. Chodzi o to, by po odłożeniu tej książki spojrzeć szerzej, zobaczyć więcej. Bo nie wszystko jest takie, jakim się wydaje, albo takie, jakim my chcemy to widzieć. I czasem nie warto obiecywać, trzeba po prostu coś zrobić...

Książkę można nabyć na stronie Wydawnictwa Feeria, któremu bardzo dziękuję, za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.


niedziela, 21 września 2014

Książka: Cień gejszy, Anna Klejzerowicz

W Gdańsku zostaje zamordowany wykładowca uniwersytecki, Alfred Zagórny. Jego mieszkanie zostało splądrowane, nic jednak nie skradziono. Zniszczone zostały natomiast japońskie drzeworyty, które znajdowały się w posiadaniu jego rodziny od pokoleń. Wkrótce ginie również jego młody partner, który przed śmiercią zdążył wplątać w całą tę tajemniczą historię niejakiego Emila Żądło, znanego trójmiejskiego dziennikarza śledczego. Z początku zarówno Emil jak i policja, z którą, dzięki przyjacielowi, Markowi Zebrze, pozostaje w stałym kontakcie, zdają się błądzić po omacku. Nikt nic nie wie, nic do siebie nie pasuje, a pytanie wciąż pozostaje jedno: jaki sekret kryją w sobie piękne japońskie obrazki sprzed stu lat?

Cień gejszy to jedna z tych książek, które czyta się dosłownie jednym tchem. Przyznam, że z początku byłam nieco rozczarowana; sądziłam, że będzie to historia tytułowej gejszy, z nutką miłości i egzotyką w tle. Przekonanie to dodatkowo wzmocnił pierwszy rozdział, w którym autorka przenosi czytelnika do Japonii, do roku 1905. Na tym jednak kończą się nasze zagraniczne wojaże i już w następnym rozdziale, wracamy do swojskiego Gdańska. A ponieważ nazwisko Emil Żądło nie budzi w pierwszej chwili wielkiego respektu, uznałam, że książka przynajmniej nie jest zbyt gruba.

Obecnie mam ochotę przeczytać pozostałe pozycje z tej serii. No niestety, bohaterowie są przemili; może trochę zbyt stereotypowi, trochę płascy, ale dzięki temu wiemy kogo lubić i komu kibicować, a całość historii nie zaciera się, czytelnik może więc skupić się na głównym wątku. Akcja? Z pewnością wartka i spójna, o co niestety czasem trudno. No i język - przystępny, ładny, staranny, bez zbędnego napuszenia, doskonale dopasowany do bohaterów, w dialogach fantastycznie oddający ich pochodzenie czy światopogląd.

Ogromnym atutem książki jest z pewnością aspekt edukacyjny. Głównie dzięki postaci Marty, partnerki Emila, autorka przekazuje odbiorcom wiele ciekawych faktów, terminów i informacji, dotyczących kultury i sztuki Japonii, tym samym choć trochę zmniejszając poziom ignorancji przeciętnego polskiego ksenofoba.

Piękna gejsza towarzyszy natomiast czytelnikowi przez całą książkę. Jest jak tytułowy cień i nie pozwala o sobie zapomnieć, przykuwa uwagę, intryguje, mruga do nas zza papierowego parasola, przemycając miłosną historię, zdradę i egzotykę pięknej Japonii.

Bardzo dziękuję:
Wydawnictwu Replika oraz samej Autorce
za egzemplarz recenzencki :)

piątek, 19 września 2014

Zapowiedź...


Data premiery: 24 września 2014

Pierwsza z trzech części chwytającej za serce i pełnej trudnych emocji serii dla dziewcząt pt. Oddechy.

Gdy Emma wraca do miejsca, które nazywa domem, bo nie ma żadnego innego, o którym mogłaby tak myśleć, nigdy nie wie, co ją tam spotka. Tylko wyzwiska? A może bolesne uderzenia? Ile kolejnych ran i siniaków będzie musiała skrywać pod długimi rękawami?
Dlatego Emma nie ma przyjaciół i robi wszystko, by mieć jak najlepsze wyniki w nauce – marzy o dniu, w którym będzie mogła wyrwać się z tego piekła.
Tylko jedna osoba zna jej tajemnicę. Ale jest jeszcze ktoś, kto bardzo pragnie się do niej zbliżyć. Emma jednak za wszelką cenę chce tego uniknąć. Chociaż to rozrywa jej serce na kawałeczki.
Poruszająca historia o próbie normalnego życia za wszelką cenę… i o miłości, która pozwala w końcu zaczerpnąć powietrza.
„Nikt nie chciał się specjalnie ze mną zadawać, więc trzymałam się z boku. Tak miało być bezpieczniej i łatwiej. Jak do tego doszło, że Evan Matthews z dnia na dzień wywrócił mój stabilny świat?”


niedziela, 7 września 2014

koralowa gwiazdka


Astor Fashion Studio 265 Delicate Princess, 6 ml, cena 8,19 zł %

ocena:
Po lakierze tak znanej firmy jak Astor spodziewałam się chyba więcej. Przede wszystkim rozczarował mnie stopień krycia, który, jakby to powiedzieć... jest żenujący. Mimo nałożenia dwóch grubych warstw, lakier wciąż nie wygląda perfekcyjnie. Wadę tą rekompensuje nieco piękny i intensywny kolor jarzębiny, dla którego zresztą lakier ów nabyłam. Ogólnie jednak coś z tym produktem jest nie tak, co zaskakuje, szczególnie biorąc pod uwagę moją opinię o lakierze 314 Coconut Fever, z tej samej serii (cukier kokosowy) :/


Lakiery: koralowy Astor Fashion Studio 265 Delicate Princess i czarny Paese 109
Naklejki wodne: Born Pretty Store*
Biżuteria: pierścionki Born Pretty Store i H&M

* A jak sprawują się gwiazdki? Nakłada się je prosto: wystarczy wyciąć wzorek, odkleić przeźroczystą folię zabezpieczającą i zmoczyć kartonik, na którym są zamontowane. Naklejki łatwo ześlizgują się z powierzchni kartonika i wystarczy już tylko umieścić je na miejscu. Ponieważ wzór nie jest przesadnie delikatny, możliwe są poprawki, co w przypadku takich niemot jak ja, pozwala uzyskać jako taki efekt końcowy. Polecam :)