piątek, 13 marca 2015

Książka: Tajemnica szkoły dla panien, Joanna Szwechłowicz

Mańkowice. Koniec roku 1922. Szkoła dla panien pani Wachowskiej to placówka dość nietypowa, nastawiona na edukację młodych dziewcząt, a nie tylko przysposabianie ich do późniejszych, domowych obowiązków. Samo miasteczko wydaje się zresztą pełne wykształconych, samodzielnych kobiet. Tu, za każdym poważanym mężczyzną stoi szanowana, często piękna i bystrzejsza od męża, małżonka. Pewnego niedzielnego popołudnia tę sielankę przerywa krzyk. Jedna z uczennic zostaje powieszona, a krótko po jej śmierci wychodzą na jaw niestosowne kontakty, które rzeczona Marianna oraz kilka innych panien utrzymywało z owymi szacownymi obywatelami. Od tej pory pytania będą się już tylko mnożyć. Tak samo jak i same morderstwa młodych kobiet...

Może ktoś jednak domyśli się prawdy? Uważana za niezwykle inteligentną i wykształconą, Łucja Kalinowska, to jedna z nauczycielek szkoły pani Wachowskiej. Pilnowała ona dziewcząt podczas feralnej niedzieli i obwinia się za śmierć Marianny, choć doskonale wie, że w żaden sposób nie mogłaby przeszkodzić sprawcy. Postanawia rozwiązać zagadkę morderstwa, a po drugim zabójstwie jej podejrzenia nabierają już konkretnych kształtów. Jednocześnie sprawą zajmuje się mańkowicka policja oraz dwóch funkcjonariuszy przysłanych z Poznania. Nikt bowiem nie wierzy, że trudne śledztwo można pozostawić w rękach syna szewca i byłego wywrotowca, podkomisarza Hieronima Ratajczaka. Nawet on sam...

Tej pozycji byłam niezwykle ciekawa: lubię kryminały, lubię podróże w czasie, prowincja mi nie straszna, a szkoła dla panien w połączeniu ze słowem tajemnica, brzmi co najmniej intrygująco i z pewnością ekscytująco. Co więc mogło pójść nie tak? Niestety, niewątpliwie coś poszło, bo ostatnie rozdziały były już niezwykle przewidywalne i banalne, a i środek pozostawia nieco do życzenia.

Podobno film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś napięcie ma nieprzerwanie wzrastać. Zasada, całkiem dobra również dla książki, której zastosowanie już w pierwszych rozdziałach Tajemnicy szkoły dla panien wydaje się być trafnym zabiegiem. Początkowo napięcie rzeczywiście wzrasta, a w małej społeczności trudno rozpoznać tych dobrych i tych złych, ponieważ pod pozorami życzliwości i małomiasteczkowości, kryje się cały wachlarz dostępnych ludzkości grzechów. Każdy ma coś na sumieniu, każdy chciałby coś ukryć, ergo: każdy może być zabójcą. I oceniając książkę pod kątem głębi portretów psychologicznych, psychologii tłumu, obnażania ludzkiej natury, to jest to pozycja ciekawa i chyba żaden z bohaterów nie pozostaje płaski i jednowymiarowy, no może prócz tych, których z racji szybkiego zamordowania nie było dane nam poznać. Niestety, w pewnym momencie aspekt ten zaczyna zdecydowanie przeważać nad fabułą i akcja schodzi nieco na drugi plan, całość powoli zwalnia, a napięcie opada. Pozostaje już tylko lekka irytacja, oczekiwanie na rozwiązanie zagadki, którego i tak można się już domyślać. 

Moim osobistym zarzutem jest dodatkowo sposób, w jaki autorka obeszła się z podkomisarzem Hieronimem. Rozumiem, że nie każdy detektyw, czy to prywatny, czy to policyjny, musi być od razu Sherlock'iem Holmes'em, ale mam wrażenie, że ten mężczyzna został doszczętnie poniżony i... oszukany? Prostoduszny, ironiczny i wciąż jakby nie na miejscu Ratajczak zdecydowanie jest postacią dla której warto sięgnąć po tę książkę. Co więcej, rozwiązanie zagadki mańkowickich morderstw rozczarowało mnie dokładnie z tego samego powodu, co jego, ale jeśli o to chodzi, to zapraszam już do lektury, którą chyba mimo wszystko polecam...

Wyzywanie POPSUGAR "A book set during Christmas"

foto net

13 komentarzy:

  1. nie przepadam za literaturą fabularną ale ta recenzja brzmi ciekawie. Czytałam kiedyś podobną książkę Agaty Christie, nazywała się Kot wśród gołębi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja właśnie nie czytałam niczego Agaty Christie i jakoś nie mogę się przemóc :)

      Usuń
  2. Bardzo zaciekawiła mnie ta recenzja, ale sięgnę po tę książkę chyba dopiero na wakacjach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Po pierwsze: bardzo tu ładnie u Ciebie - tak klimatycznie:) Po drugie - wzrosła we mnie chęć skonfrontowania się z tymi postaciami... A jak się znudzę to chociaż powiem, że nerwy mi się rozluźniły:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaciekawiła mnie ta książka, że aż ja kupię :O Co się rzadko zdarza po jakiejkolwiek recenzji ;)

    http://wmymswieciewitam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Recenzja bardzo ciekawa! :)

    Zapraszam do mnie:
    www.tuczarniamotyli.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja ostatnio zrobiłam sobie maraton filmowy "Harrego Pottera" i zrobiło mi się przykro przy ostatniej części, że to już koniec, więc postanowiłam przeczytać wszystkie książki :D
    Dziękuję za odwiedziny i zapraszam częściej, ja z chęcią będę tu zaglądać! :)
    U mnie nowy post o pielęgnacji cery wymagającej
    www.camesss.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Musze ja miec!

    Pozdrawiam
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla samej skiazki chyba warto siegnac. Moze detektyw nasz jest lipny. Za czest otakich nie cyztalam, ale wydaje mi sie ze ta podroz w czasie by mi dopomogla skonczenie powiesci ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Sam tytuł od razu mi się spodobał, Twoja recenzja lekko mnie zniechęciła ale na pewno przeczytam i wyrobię sobie własne zdanie ;)
    http://stoprocentwelny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3