środa, 8 kwietnia 2015

Ksiązka: Dobij mnie, Europo, Adam Bednarczyk

Konflikt bałkański sięga jeszcze wieku XIX, kiedy to, zamieszkiwane głównie przez Słowian różnych wyznań Bałkany, znajdowały się pod władzą Imperium Osmańskiego. Wzmacniające się nacjonalizmy lokalne, słabnąca władza Imperium i wiele innych czynników doprowadziły, że XIX wiek przyniósł Bałkanom podziały i kolejne państwa zyskiwały swoją niepodległość. Przy jednoczesnym wzroście aspiracji terytorialnych, a także chęci dominacji różnych grup etnicznych Bałkany stopniowo okazywały się zbyt małe dla tak dużych podziałów wewnętrznych. W bałkańskim tyglu wrzało od tej pory nieustannie. Jednak do opisanej przez Adama Bednarczyka wojny, toczącej się w latach 1992-1995, przyczyniły się bezpośrednio śmierć Broz Tity, przywódcy któremu udało się wcześniej nieco stłumić te podziały i zjednoczyć państwa bałkańskie w Jugosławię, a także rozpad bloku wschodniego. Wydarzenia te zaogniły konflikt między Bośniakami i Chorwatami a Serbami, którzy pragnęli odseparować się dwóch pierwszych nacji i doprowadziły do wojny na terenie Chorwacji i Bośni.

Moje uczucia co do tej pozycji zmieniały się niczym w przysłowiowym kalejdoskopie. Kiedy tylko zobaczyłam jej opis, pomyślałam że muszę ją przeczytać. Na książkę czekałam z niecierpliwością kilka dni. Kiedy jednak została już rozpakowana, trafiła do mojego prywatnego ‘książkowego czyśćca’, miejsca przeznaczonego dla książek, które powinnam lub chciałabym przeczytać już, zaraz, za chwilkę, ale do których nigdy nie mogę się zabrać, z którymi coś jest nie tak… Tu nie tak wydawało się być wszystko: trochę dziwny format, nienaturalnie duża czcionka, okładka z fakturą imitującą materiał, chociaż jakiś plastikowy ten materiał… Nie spodobały mi się również, umieszczone na samym początku zdjęcia, czysty klimat PRL-u z wesołymi podpisami „tu jemy śniadanie”, „tak się bawi Posavina” – nie tego oczekiwałam. Kiedy jednak zaczęłam ją czytać, wszystko się zmieniło i już kilka pierwszych stron wzbudziło we mnie silne emocje. Przed moimi oczami stanęły obrazy z Bośni, którą odwiedziłam 5 lat temu: doszczętnie zniszczony, ogromny hotel w Mostarze, który znalazł się na linii frontu toczących się 15 lat wcześniej walk; ostrzelane i opuszczone domy jednorodzinne; ślady po kulach, widniejące na fasadach większości budynków Sarajewa i tabliczki wiszące przy wejściu do parku – obok zakazu wprowadzania psów i słuchania głośnej muzyki, ten z przekreślonym pistoletem, zakazujący wnoszenia na teren parku broni… To tylko negatywy tamtych zdarzeń, przebitki jakieś dziwacznej wojny, która dla większości Europy toczyła się daleko, w jakimś bliżej nieokreślonym miejscu i tak samo nieokreślonym celu, a którą autor postanowił zgłębić i opisać w sposób wyjątkowy, bo z pozycji bezpośredniego uczestnika, a nie widza, czy obserwatora.

W swojej relacji autor wspomina o zachodnich ekipach, które przyjeżdżały robić wywiady z żołnierzami wojny bałkańskiej: szybkie zdjęcia, wycinek rzeczywistości, materiał bez głębi, bez wyrazu i bez przekazu, suche fakty, wyświechtane slogany, frazesy, które na celu miały jedynie podniesienie oglądalności zagranicznych serwisów informacyjnych. Adam Bednarczyk nie chciał stworzyć kolejnej dziennikarskiej relacji, chciał zostać uczestnikiem zdarzeń, które wydawały mu się traktowane nieco po macoszemu. I udało mu się.

Dobij mnie, Europo to klucz do chociaż częściowego zrozumienia uczuć osób bezpośrednio i pośrednio biorących udział z w samych walkach. Nikt lepiej nie umiałby opisać frontu, skutków utraty dowódcy, znaczenia pewnych rytuałów, niż ktoś, kto z autopsji poznał ich smak, zapach i moc. Ale autor stara się również uświadomić czytelnikowi, że wojna, to wbrew pozorom nie jest koniec, że życie toczy się równocześnie z nią.

Za egzemplarz recenzencki dziękuję portalowi sztukater.pl


Wyzywanie POPSUGAR "A nonfiction book"

foto net

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3