czwartek, 11 czerwca 2015

Książka: Popioły piekła, Carmen Santos

Kiedy młodziutka Valentina poznała silnego i przystojnego Gervasia, była przekonana, że ich drogi splotły się już na zawsze w jedną, prowadzącą do szczęścia i pełną wzajemnej miłości. Jako służący w pałacu markizów de Tormes w Madrycie, oboje mieli pozycje dość wysokie, choć drogo opłacone ciężką pracą. Valentina nie pragnęła jednak niczego więcej; służyła swojej Pani z pełnym oddaniem, pojętna i inteligentna, ale też skromna, cieszyła się każdym dniem, uczyła szybko, a z każdej pracy wywiązywała rzetelnie. Gervasia, którego maniery i bystrość pozostawiały nieco do życzenia, przepełniały natomiast młodzieńcze wizje dalekich podróży i, czekającej gdzieś na ich końcu, fortuny. Marzył o wyprawie do Nowej Ziemi, gdzie nawet biedak mógł stać się bogaczem, gdzie służący mógł zostać markizem, gdzie on mógłby podarować ukochanej Valentinie cały świat. Zakochana dziewczyna, choć pełna obaw i złych przeczuć, dała się przekonać wizji mężczyzny, którego tak miłowała i któremu ufała bez reszty. Któregoś dnia, wyruszyli więc maleńkim statkiem przez ogrom oceanu, wprost w paszczę Karaibskich marzeń. Jednak los szykował im drogę, której żadne nie mogło się spodziewać. Gervasio zachorował gdy tylko brygantyna opuściła hiszpański port, a jego wycieńczone chorobą morską ciało nie sprostało ciężarom podróży. Przerażona i samotna Valentina pozostała sama na obcej ziemi, bez przyjaciół, bez pomocy i bez perspektyw. Nieprzytomna ze strachu, kierowana dumą młodej wdowy, odrzuciła jedyny płomyczek, który mógł ogrzać ją w tym nieprzychylnym świecie - oświadczyny zakochanego w niej od pierwszego wejrzenia przyjaciela, pełnego ideałów lekarza Tomasa Mendozy. Ta jedna decyzja miała na zawsze zmienić jej życie, jej miała jeszcze długo żałować. Jako piękna, biała i samotna kobieta, na Karaibach mogła zarobić na chleb tylko w jeden sposób, ale nigdy nie zgadłaby, że był to dopiero początek jej historii…

Popioły piekieł to pierwsza część rodzinnej sagi i zapowiedź dalszych losów głównej bohaterki, przybyłej na Kubę Hiszpanki, Valentiny. Niestety w takiej formie książka nie zachęca do sięgnięcia po kolejne tomy, i mimo że wciąż pozostaje we mnie ociupina ciekawości, nie skuszę się na żadną z nich. Akcja, co tu dużo mówić, jest praktycznie niezauważalna pośród zupełnie nieistotnych scen, dłużących się opisów i powtarzających się zdań; rozciągnięta do granic możliwości i ponad 400 stron, staje się w którymś momencie dość nużąca i przewidywalna. Całości dopełnia infantylny język, proste sformułowania, które jakoś rażą w konfrontacji z podniosłością scen, której wrażenia autorce ostatecznie nie udało się osiągnąć.

Zazwyczaj dużą wartością książek osadzonych w innych czasach, w innych szerokościach geograficznych i w specyficznym środowisku, może być właśnie opis powyższych. W Popiołach piekieł wszystkie cenne informacje odpływają jednak gdzieś daleko, na statku powracającym z Kuby do wybrzeży Europy i pozostają tam, skutecznie wyparte szczegółami, dotyczącymi życia XIX-wiecznych kubańskich prostytutek i utrzymanek. I choć zagadnienie samo w sobie jest dość ciekawe, a codzienne rytuały i różnego rodzaju reguły dotyczące dziewczyn i personelu luksusowego domu uciech, mogą zaskakiwać, to wiedza ta staje się szybko monotonna, bo nie urozmaicona żadną inną informacją – oczywiście prócz tych, dotyczących aktualnych stanów emocjonalnych głównej bohaterki. Dodatkowo opisy te stają się w pewnym momencie bardzo podobne, czasem wręcz się powtarzają, jakby autorka nie do końca wierzyła w skupienie czy pamięć czytelnika i postanowiła co jakiś czas przypominać mu pewne informacje.

Czas poświęcony na lekturę nie był straconym i polecam ją wszystkim, którzy do tej pory nie mieli styczności z literaturą odnoszącą się do realiów ówczesnych Karaibów. 

Za książkę dziękuję portalowi sztukater.pl


Wyzwanie POPSUGAR "A classic romance"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3