wtorek, 7 lipca 2015

Książka: Blond gejsza, Jina Bacarr

Zbuntowana i nieposłuszna, tak różna od otaczających ją pokornych Japonek, Kathleen od małego pragnęła zostać gejszą. Jej marzenie nieoczekiwanie miało się spełnić…

Pamiętała tę noc 1892 roku, jakby jej wydarzenia toczyły się zaledwie wczoraj. Od chwili, gdy jej ojciec, pracujący w Japonii Amerykanin, pozostawił ją w Herbaciarni Drzewa Wspomnień pod opieką okasan Simouye, minęły już trzy lata. I mimo że znalazła się przecież w miejscu, o którym marzyła, to wciąż wierzyła, że po nią wróci, choć nigdy nie próbował nawiązać z nią kontaktu, ani listownie, ani też przez posłańca. Wierzyła jednak mocno, że ten silny, odważny człowiek kiedyś zabierze ją do domu. Choć Japonia i ta mała herbaciarnia zdążyły już stać się dla niej schronieniem, które mogłaby mianować właśnie swoim domem, wciąż walczyły w niej dwie osoby: niezależna Amerykanka i młoda maiko, przyszła gejsza. Jednak spokojne życie dziewczyny od dawna znajdowało się w niebezpieczeństwie. Ojciec ukrył ją w herbaciarni w obawie o nią, a nie jak sądziła o siebie samego i miała się o tym już wkrótce przekonać, poznając jednocześnie siłę siostrzanego oddania i moc, jaką daje ludziom, zakazana w świecie gejsz, miłość.

Jak głosi krótka notka na odwrocie książki, jej autorka może poszczycić się stworzeniem ponad czterdziestu scenariuszy telewizyjnych. Niestety po lekturze Blond gejszy, obawiam się, że są to jedynie scenariusze seriali erotycznych i zwykła pornografia. Niewiele w tej pozycji sensu, niewiele też akcji, choć muszę przyznać, że ocena tego ostatniego zależy wyłącznie od kryterium jakie przyjmiemy do ustalenia, co ową akcją nazwać. Scen miłosnych, a raczej erotycznych marzeń, jest tu bowiem aż nadto. Gdyby wykreślić z książki wszystkie słowa ‘pożądanie’, ‘rozkosz’ i ‘penis’, to niewiele by z niej zostało, może tylko licha broszurka.

Pani Autorka, prócz pisania książek i scenariuszy, była również „konsultantką do spraw związanych z Japonią w amerykańskich stacjach telewizyjnych”. No cóż, w takim razie tylko pozazdrościć konsultantki. W książce niestety mało jest Japonii, brak jej klimatu, charakteru, a nieliczne, ciekawe skądinąd informacje o tradycji i zwyczajach Kraju Kwitnącej Wiśni umykają gdzieś pomiędzy, nacechowanymi ogromną wyobraźnią, określeniami genitaliów wszystkich możliwych bohaterów. Pomimo, że nie jestem specjalistą, a moja wiedza na temat sprowadza się jedynie do beletrystyki, której daleko do naukowych opracowań, to mam wrażenie, że Pani Autorce pomyliły się nieco pojęcia. W Blond gejszy tytułowa gejsza staje się bowiem ładnym i egzotycznym określeniem luksusowej prostytutki. Jej wykształcenie, umiejętności gry, tańca, śpiewu, inteligencja i piękno odchodzą gdzieś na drugi plan, a gejsze przyjmują klientów w prywatnych pokojach herbaciarni i wyginają się we wszystkie możliwe strony, w miłosnych aktach, same, w towarzystwie mężczyzn lub swoim własnym. Misternie wiązane pasy obi i szczelnie zakrywające ciało kimona same opadają, rozwiązują się i zsuwają z ich pożądliwych ciał. Wszystkie przymioty i umiejętności gejsz mają ostatecznie służyć zaspokojeniu potrzeb fizycznych mężczyzn, co chyba nieco kłoci się z tradycyjnym zadaniem gejszy, kobiety od małego przyuczanej do zaspokajania intelektualnych potrzeb swoich klientów.

Tę książkę czyta się ciężko, przesyt erotycznych scen i opisów wywołuje zniecierpliwienie, irytację, a czasem nawet lekkie obrzydzenie.

Nie czytajcie, nie próbujcie przebrnąć, nawet nie patrzcie w jej stronę. Ta książka to zło wcielone i ogromne rozczarowanie... Poza tym: mogłam się domyśleć po tytule :/

Wyzwanie POPSUGAR "A book with bad reviews"

foto net

8 komentarzy:

  1. nie slyszlam jeszcze o blond gejszy ale po twojej recenzji nawet nie zamierzam jej kupowac, dobrze że też obiektywnie oceniasz a nie polecasz na siłe coś co jest nie warte, Zapraszam do mne na www.lap-stajla.blogpsot.com u mnie post o metaliczych tatuażach,

    OdpowiedzUsuń
  2. Coś nowego i świeżego ;) Jednak po recenzji czuję się totalnie zniechęcona :(

    Zapraszam mini-book-review.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam to jeszcze w liceum, przyjaciółka zachwalała tę książkę... Dla mnie to grafomania i pornografia, okropność. :/

    OdpowiedzUsuń
  4. nie słyszałam o tej książce, zaciekawiła mnie ale po Twojej recenzji chyba sobie ją odpuszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moze w takim razie slowo gejsza zostalo zle przetlumaczone ;)

    Pozdrawiam
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/

    OdpowiedzUsuń
  6. Sam pomysł na książkę fajny, no ale wykonanie... cóż :p

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3