niedziela, 16 sierpnia 2015

Książka: Życie w PRL, Iwona Kienzler

Polska Rzeczpospolita Ludowa. W skrócie PRL. Trochę śmieszny, a trochę straszny okres, przypadający na lata 1944-1989. Dziś tak odległy i niemalże legendarny, z pewnością stały już element polskiej kultury, wciąż obecny w sercach i umysłach wielu z nas, wciąż żywy, wciąż zabawny, tak bardzo aktualny i przez to tak bardzo przerażający.

Książka Życie w PRL, autorstwa Iwony Kienzler , w przemyślany i bardzo obiektywny sposób przedstawia realia tego okresu. Znajdziemy tu więc wiele żartów, humoru sytuacyjnego i sentencji, które były odpowiedzią na niedogodności i absurdy tamtego ustroju. Łatwo się jednak przekonać, że również w tym przypadku, medal ma dwie strony, te jasne i te ciemne: aresztowania, bezpodstawne prześladowania i cenzura z jednej, przydziałowe mieszkania, praca i zaplecze socjalne z drugiej strony – to wszystko razem składało się na pełen obraz, którego często nie mamy już przed oczami. Co więcej, mamy do czynienia z kolejnym pokoleniem, osób dwudziestokilkuletnich, a nawet trzydziestoletnich, które znają PRL jedynie z opowieści. Oglądamy wciąż powtarzane w telewizji filmy Barei, nie rozumiejąc do końca przekazywanych w nich treści. Śmiejemy się, mówimy „Teraz jest tak samo”, jednak tak samo nie jest, a humorystyczny sposób, w jaki przedstawiane są PRL-owskie realia, to zazwyczaj próby ominięcia wszechobecnej cenzury i sposób na odreagowanie, na poradzenie sobie z rzeczywistością.

Publikacja podzielona jest na szereg krótkich rozdziałów, opisujących konkretne aspekty życia, ale też zgrabnie ze sobą połączonych. Dzięki takiej konstrukcji, możliwe jest przeczytanie książki zarówno w całości, jak i powracanie do wybranych zagadnień.

Bikiniarze, hipisi, bananowa młodzież (strony 221 – 231)

Słowo bikiniarz było w PRL-u synonimem chuligaństwa. Osoby takie miały bowiem zagrażać akceptowanym normom i wartościom, a sami bikiniarze szybko stali się tym, co według systemu należało tępić, a przynajmniej poskromić. Każda, idąca pod idealistyczny prąd subkultura, stanowiła swoim istnieniem zagrożenie i tak samo jak dziś, patrzono na jej członków co najmniej z dużą dozą nieufności.

Praca i bezrobocie w PRL-u i dzisiaj (strony 243 – 252)

- Panie kierowniku… Postanowiliśmy z Józkiem, że w pracy nie będziemy ani palić, ani pić.
- To świetnie. Ale co w takim razie będziecie robić? (strona 244)

Praca była wtedy dla wszystkich. Niezależnie od tego, czy się w niej sprawdzali i czy wyrabiali założone i odgórnie narzucone normy. Ponieważ to Państwo było w PRL głównym pracodawcą, na porządku dziennym były hasła do pracy motywujące, a także te, opiewające jej dobroczynny wpływ na życie, zarówno całego społeczeństwa, jak i jednostki. Owe społeczeństwo nie do końca zgadzało się jednak z wizją pracy, jako zajęcia uwznioślającego, a co za tym idzie z jej wydajnością bywało różnie. Na hasła propagandowe również znalazła się ciekawa odpowiedź:

Czy się stoi, czy się leży, dwa tysiące się należy (strona 249)

Dodatkowo, na końcu książki znajdziemy „Słownik PRL-u”, a w nim najbardziej charakterystyczne dla tego okresu hasła, takie jak ‘cinkciarz’, ‘kolejka’, czy ‘Pewex’. A jeśli wciąż czujemy niedosyt, autorka pozostawia nas z dziewięciostronicową bibliografią, świadczącą również o rzetelnym zgłębieniu tematu i przedstawieniu wszelkich jego aspektów.

Jeśli więc, podobnie jak ja, pamiętacie lub znacie PRL tylko z filmów i opowieści rodziców czy dziadków, albo znacie ten okres aż za dobrze i chcecie odbyć sentymentalną, trochę śmieszną i trochę straszną podróż w przeszłość, to tę pozycję bardzo polecam.

Za możliwość przeczytania dziękuję bardzo portalowi sztukater.pl


2 komentarze:

  1. Urodziłam się w końcówce PRL-u, więc zawsze chętnie słucham opowieści o tym okresie Polski, książkę chętnie przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ksiazka - idealna dla mnie!

    Pozdrawiam!
    http://dookola-swiata-w-jeden-dzien.blogspot.ch/

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3