sobota, 28 listopada 2015

Książka: Córka papieża, Dario Fo

Plotki. Ludzie mówią dużo, tyle samo dopowiadają. Każdy kolejny język dodaje słówko, zdanie, swoją opinię. Historia rośnie niczym perła w brzuchu małża, ziarenko piasku obtaczane coraz grubszą warstwą lśniącej masy, coraz ciekawsza, coraz okrąglejsza. 

Myślą, że mnie znają, że wszystko jest takie na jakie wygląda, na jakie ma wyglądać. Bo to wszystko gra pozorów, wieczny teatrzyk, bo z postępowania suflerów wnioskuję, że całość nie warta jest miana prawdziwej sztuki, a jedynie śmiesznego przedstawienia, fraszki, kabaretu. I ja tu gram, choć jestem jedynie pacynką, kukiełką kierowaną ręką ojca i brata. I wiatrem zmieniających się co chwila sympatii politycznych, sojuszy… spraw, które nie powinny mnie były nigdy dotyczyć, a od których zależy moje życie. Nieznośne.

Rację miał Alfons Aragoński wyznając mi kiedyś „wydaje mi się, że zrodziłaś się pośród wstrętnych ropuch, które gotowe są zabić każdego, kto staje im na przeszkodzie.” (str. 145) Tak też czynili. Alfonsa udusili, mnie sprzedali kolejnemu, o ironio znów Alfonsowi, jakby tylko chcieli podsycić moje nieszczęście, wspomnienie miłości, która rozkwitła niewinnie i tak brutalnie została zduszona.

Mój nowy małżonek pokochał mnie żarliwie i ja go również pokochałam, choć uczucie to poprzedziła wielka przyjaźń mojego przyszłego teścia. Sam Alfons d’Este z początku surowo sprzeciwiał się bowiem naszemu związkowi. Miał ponoć wykrzyczeć ojcu następujące słowa: „Wybacz, ale wystarczyło mi poznanie wykazu jej relacji seksualnych, żeby zdecydować, czy to kobieta, którą należy poślubić, czy z którą można najwyżej dla przyjemności spędzić noc!” (str. 167) Te słowa nie dotknęłyby mnie nawet wykrzyczane prosto w twarz. Ja wiem, to nie prawda, a winnam być w zgodzie tylko z samą sobą. Tylko z samą sobą żyję bowiem każdego dnia. Samotna. Niezłomna. Podejmuję wyzwania, omijam kłody rzucane mi pod nogi i wciąż umiem kochać, choć w innym pewnie serce zamarło by już dawno. Wciąż chcę kochać, wciąż mam nadzieję, że wichry namiętności moich bliskich przestaną rzucać mną po tej śmiesznej scenie. I nawet kiedy sprawiedliwość zrzuci ich w otchłań, ja stanę na wysokości zadania. Pomogę ludziom, którzy, wierzę w to, skrzywdzić mnie nie chcieli. Po prostu nie pomyśleli, że czuję. Jakoś o tym zapomnieli.

Lukrecja Borgia, córka kardynała Rodrigo Borgii, później mianowanego papieżem Aleksandrem VI, długo cieszyła się złą sławą. Inteligentna, piękna i uzdolniona, wychowywała się we Włoszech. Szybko stała się kartą przetargową w rękach swoich bliskich. Była też oskarżana o związki kazirodcze, zarówno ze swoim ojcem, jak i bratem. W rzeczywistości była przez nich wykorzystywana przy różnego rodzaju rozgrywkach politycznych. Nie ulega jednak wątpliwości, że w oczach ojca była kimś więcej, niż bezwolnym narzędziem. Dowodem jego ogromnego zaufania była decyzja o powierzeniu jej rządów w Watykanie na ponad miesiąc (str. 174). Lukrecja wywiązała się z zadanie nadzwyczaj dobrze, zdobywając jednocześnie przychylność i podziw. Równie sumiennie i sprawiedliwie wywiązywała się z rządów nad miastem Farrara, której księżną została poprzez trzecie małżeństwo z księciem d’Este. Jeśli wierzyć autorowi, nawet w najtrudniejszych chwilach była opanowana i dzielna, a jej wewnętrzny spokój i dobroć zyskiwały jej sprzymierzeńców – każdy, kto zetknął się z Lukrecją lub poznał ją bliżej, nie mógł dłużej wierzyć w krążące, o tej ciepłej i delikatnej kobiecie, historie.

Za egzemplarz bardzo dziękuję Wydawnictwu Znak, na którego stronie znajdziecie książkę


1 komentarz:

  1. Intrygujący tytuł. Z chęcią siegnęłabym po taką pozycję.Pozdrawiam!☺

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3