wtorek, 27 stycznia 2015

Książka: Oddychając z trudem, Rebecca Donovan

Oddycham. Robię to bezwiednie. Wciągam powietrze przez nos, przez usta, całym ciałem, każdą komórką. Oddycham. Żyję. Bez oddechu nie byłoby nic, nie byłoby mnie. To konieczne. Ale nie każdy oddech przynosi mi ulgę. Czasem boli i kłuje mnie w piersi, w sercu, a połamane żebra krzyczą "Przestań!". Wtedy nie chcę więcej oddychać, chcę, żeby robił to ktoś za mnie. Nie mogę tego znieść. Tego bólu. Uczucia porażki. Chcę przestać oddychać. Tylko tyle. Przestać być.

Emma przeżyła. Przeżyła koszmar, który wydarzył się w domu jej ciotki pół roku temu. Teraz w końcu jest dobrze i bezpiecznie, choć boi się powrotu do szkoły Boi się każdego wyjścia z domu jej przyjaciółki, Sary, wyjścia, które naraża ją na obnażające sekrety spojrzenia innych. Ciekawski tłum, nie zdolny do zrozumienia jej tragedii, przeraża ją, daje wymówkę do ponownego zniknięcia. Bo Emma nie lubi przyciągać uwagi. Pragnie tylko ułożyć swoje życie wśród ludzi, których kocha i którzy odwzajemniają to uczucie, przestać ranić, przestać być ranioną. Trudno jednak wyzbyć się starych nawyków i Emma znów pragnie kogoś chronić. Tyle lat poświęciła dla dobra ciotecznego rodzeństwa. Tym razem, próbując odnowić relacje z matką, znów topi sie w uzależniającej relacji, ktoś znów ciągnie ją w dół...

Przyznam, że po pierwszej części serii OddechyPowód by oddychać, po część drugą sięgałam z pewnego rodzaju niepokojem. Co tu dużo mówić, książka gruba, a ja obawiałam się, że każda strona będzie drogą przez mękę, bo kolejne części zazwyczaj nie mają już tego polotu i świeżości, co część rozpoczynająca serię. Emma przeżyła, tego dowiedziałam się już z opisu książki. Pomyślałam więc, że czeka mnie mdła opowieść o jej dalszych, szczęśliwych losach. Myliłam się. Książka znów wycisnęła ze mnie sen, łzy i ogromne pokłady ciekawości. 

Seria Oddechy przeznaczona jest dla nastolatków, ale to co może w niej dziwić, to niezwykle dorosłe dialogi i przemyślenia głównych, nastoletnich przecież, bohaterów oraz ich zdolność do autoanalizy, właściwa raczej osobom bardzo świadomym siebie. I to jest chyba największa wartość tej pozycji, w zgrabny sposób autorka uświadamia czytelnikowi przyczyny i skutki pewnych zachowań. Ta książka, to swoista mapa w podróży po krętych ścieżkach przedziwnych zależności - zależności, które podsycane emocjami stają się coraz silniejsze i coraz bardziej destrukcyjne, choć jednocześnie dalekie od zasad logiki, zależności, w których tkwi każdy z nas i emocji, które niczym soczewka wypaczają rzeczywistość.

Ta książka zmienia odrobinę kąt widzenia siebie i innych, pozwala spojrzeć na świat w szerszym kontekście, trochę bardziej zrozumieć i trochę głębiej oddychać.

Książkę znajdziecie na stronie Wydawnictwo Feeria, któremu bardzo dziękuję za możliwość przeczytania tej książki.


Wyzywanie POPSUGAR 'A book set in high scool'

piątek, 23 stycznia 2015

śnieżny puch


Ostatnio tak bardzo nachwaliłam lakier Essence 197 Caramel Brownie, że postanowiłam zrobić eksperyment i sprawdzić, jak lakier radzi sobie ze stemplowaniem. Spodziewałam się mieniącego, lekko transparentnego wzoru i taki też otrzymałam, co niestety nie jest do końca widoczne na moich wysokiej jakości zdjęciach, robionych kalkulatorem...


Dzisiejsze wzorki zrobiłam jednak w nietypowy sposób, metodą, którą podpatrzyłam na jednym z blogów paznokciowych - niestety starość nie radość, nie pamiętam na którym :/ Okazuje się, że jest to sposób całkiem łatwy i idealnie nadaje sie do nakładania wzorów, które nie są przeznaczone na całą płytkę, tym samym mają znaleźć się w wybranym przez nas (a nie przez zasłaniający wszystko, wredny stempelek) miejscu. Do momentu przeniesienia wzoru na rzeczony stempelek postępujemy dokładnie tak, jak w przypadku standardowego stemplowania. Tu jednak następuje zwrot akcji i zamiast odbić wzór na płytce, malujemy go warstwą bezbarwnego lakieru do paznokci. Czekamy aż wszystko grzecznie przyschnie i delikatnie zdejmujemy gotową 'naklejkę'. Tak przygotowany wzór wystarczy już tylko przykleić w odpowiednie miejsce i całość pokryć dodatkową wartwą topu. Voila! 
PS Brzmi skomplikowanie, ale skoro mi się udało, Wam też z pewnością się powiedzie :)


poniedziałek, 19 stycznia 2015

etniczne konfetti




Clubbing Colour 031, 7ml, Miss Sporty, ok 6 zł

ocena:
Pierwszy Clubbing Colour 031 dostałam niejako w spadku. Lakieru pozostało już tylko trochę i to właśnie z tym faktem wiązałam jego dużą gęstość. Po zakupie nowej buteleczki okazało się, że ten typ tak ma i lakier rzeczywiście jest dość gęsty. Niesety nie ułatwia to jego nakładania i rzadko udaje się pomalować je ładnie za pierwszym razem. No cóż, raczej już nie kupię :/

Colour & Go 197 caramel brownie, 8ml, Essence, 6,99 zł (cena sugerowana)

ocena:
To ciekawe, że większość lakierów, po nałożeniu, wygląda zupełnie inaczej, niż ten sam produkt w formie płynej. Zazwyczaj kolor staje się ciemniejszy i bardziej zgaszony, lśniące drobinki wyglądają jak tani brokat, a całość staje się płaska i bez wyrazu. Ten lakier to spełnienie marzeń: dzięki  szerokiemu pędzelkowi nakłada się szybko i równo. Wystarczą dwie cienkie warstwy, by na pazurkach wyczarować metaliczną, mieniącą głębię koloru. Efekt jest jednocześnie intrygujący i delikatny. Bardzo, bardzo polecam :)



niedziela, 11 stycznia 2015

wyzywasz mnie?

W roku 2015 postanowiłam podjąć się po raz pierwszy wyzwania czytelniczego. Zaczynam ambitnie od listy zaproponowanej przez portal Popsugar. Dodatkowo, postanowiłam podciągnąć pod tę listę inne wyzwanie, polegające na przeczytaniu 12 książek, które od dawna stoją na mojej półce, ale nie miałam czasu, bądź nastroju na ich przeczytanie. Te książki (oraz listę książek do odhaczenia) prezentuję Wam już dziś :)

PS Trzymajcie za mnie kciuki, bo chwilowo jestem o dwie książki w plecy :P