wtorek, 20 października 2015

ombre z dyni


1 Second Szybkoschnący lakier z panoramicznym pędzelkiem nr 4, 8 ml, Bourjois

ocena:
No ja się przyznam, że ja nie wiem, ale coś chyba robię nie tak, bo ile warstw bym nie nakładała, lakier wciąż prześwituje i daleko mu do pozytywnych opinii, które krążą w internetach całymi hordami. Chyba, że te pozytywne hordy wybiły w pień te negatywne... No nie wiem. W moim dyniowym mani lakier '1 Second' występuje jako najjaśniejszy odcień ombre, ale także jako top na całych tych dwóch paznokietkach. Tak 'intensywny' kolor osiągnęłam jedynie dzięki podbiciu go białym lakierem Essence, który stanowi bazę dla tytułowego zdobienia.

Zdecydowanie warto jednak wspomnieć o panoramicznym pędzelku, który rzeczywiście jest fenomenalny. Szeroki, zaokrąglony i nieco bardziej ścięty po jednej stronie, umożliwia nałożenie lakieru jednym pociągnięciem pędzelka. Bardzo lubię :3


piątek, 16 października 2015

Książka: Rosjanie w Polsce, Violetta Wiernicka

Trudno jest mi pisać recenzje pozycji naukowych, popularnonaukowych, czy też poradników, a dzieje się tak z dwóch powodów. Po pierwsze trudno jest mi ocenić wartość merytoryczną takich publikacji. Sięgam przecież po nie, zazwyczaj, jako laik, który pragnie poszerzyć, czy nawet dopiero nabyć konkretną wiedzę. Jeśli temat jest mi praktycznie całkowicie nieznany, jak w przypadku zagadnienia Rosjan, zamieszkujących ziemie polskie w czasie zaborów, zadanie staje się wręcz niewykonalne. Jeśli co nie co już wiem, pozostaje jedynie konfrontacja tekstu z wcześniej zdobytą wiedzą.

Druga trudność, to moje zamiłowanie do szczegółów. Pragnienie przybliżenia wszystkich ciekawych i zaskakujących fragmentów książki, okazuje się być nie do zrealizowania, bo musiałabym zwyczajnie przepisać całe rozdziały lub większe ich fragmenty (nomen omen miałam dokładnie takie same problemy robiąc notatki na studiach). W przypadku pozycji Rosjanie w Polsce ten punkt wydaje się w ogóle niemożliwy do realizacji, ponieważ sam temat jest dla mnie niezwykle ciekawy, więc cała książka stanowi jedno wielkie zaskoczenie, och połączone z ach i zachwyt z kubkiem gorącej kawusi w ręku.

Co więc mam zamiar opisać? zapytacie. Co będę oceniać, skoro sama jestem na tym polu początkująca? Okazuje się, że już udało mi się nakreślić pewien zarys, że powolutku wyłaniać się zaczyna książka łatwa w odbiorze, ale daleka od ogólników czy niedbałości, zarówno tej językowej, jak i naukowej. Oczywiście, jak wspomniałam trudno oceniać mi same zawarte tu fakty, ale bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie swojego rodzaju opieka nad czytelnikiem. Często natrafić można bowiem na mniej lub bardziej specjalistyczne pozycje, których autorzy zakładają, że jedynie uzupełniają posiadany już przez odbiorcę obraz. Violetta Wiernicka prowadzi nas jednak z cierpliwością godną dobrego pedagoga i tłumaczy zawiłości pewnych stereotypów i przekłamań, budując ten obraz od początku. Dzięki takiemu zabiegowi, książka staje się zwartą, pełnowartościową pozycją, będącą z pewnością wstępem do dalszych poszukiwań, ale też pozwalającą na poprzestanie na takim właśnie poziomie.

Sama treść ujęta jest w 13 rozdziałów, dodatkowo podzielonych na podrozdziały, wzbogacona o czarno białe fotografie i obszerną bibliografię. To co mi osobiście zawsze przeszkadza, to umieszczenie przypisów na końcu każdego z rozdziałów, choć przypuszczam, że wybór najlepszego rozwiązania za każdym razem spędza sen z powiek biednym autorom tego typu pozycji. Każda część stanowi tu pewnego rodzaju całość i opisuje konkretne zagadnienie, ale wszystkie zgrabnie są ze sobą powiązane. To zdecydowany plus, ponieważ autor tworzy w ten sposób pewnego rodzaju dawki, lekcje, które możemy pobierać w zależności od dnia, nastroju i możliwości, jednocześnie nie ucinając wątku i nie tworząc sztucznych granic. Ułatwia również powracanie do interesujących nas, czy też budzących wątpliwości fragmentów. Moim ulubionym jest tu z pewnością rozdział V Prawosławne cerkwie, być może dlatego, że opisuje moją rodzinną Warszawę, być może dlatego, że tworzy jej nieistniejący już obraz. W rzeczywistości cała pozycja przetykana jest codziennymi sprawami, życiem ludzi pochodzących z różnych sfer, zwykłymi sprawami i emocjami, umieszczonymi po prostu na różnym od nam współczesnego tle. To z resztą wydaje się być głównym założeniem książki, która „odczaruje mit o złych Rosjanach” (cytat pochodzi z notki na odwrocie), złagodzi obraz, kanciaste ‘ICH’ zmieni może na cieplejsze, bardziej ludzkie ‘ich’.

Dla kogo więc przeznaczona jest ta książka? Z całą odpowiedzialnością powiem, że dla każdego, choć oczywiście należy pamiętać, że starcie z datami, faktami i nazwiskami jest tu nieuniknione.

Za książkę dziękuję portalowi sztukater.pl


Wyzwanie POPSUGAR "A book by an author You've never read before"

foto net

piątek, 9 października 2015

a trip to: Lwów

 Zacznijmy od tego, że Lwów to miasto... kotów!



Co zobaczyć?

Tego dowiecie się z pierwszego lepszego przewodnika. Moja rada? Zgubcie się!


Zajrzyjcie w każdy zaułek i zakamarek. Znajdzie się tu coś dla amatorów uroczych zakątków...


...dla miłośników zabytków... 



...oraz fanów nowocześniejszych klimatów.



Detale

W tym mieście warto się przyglądać, spoglądać do góry, śledzić fasady mijanych budynków. Ukryte szczegóły, ciekawe rozwiązania, czasem oczywiste zdobienia tworzą niesamowity klimat tego miejsca.






Co zjeść?

No cóż, tu pojawia się mały problem, bo we Lwowie pyszne jest WSZYSTKO! Jeśli chodzi o szczegóły, to osobiście upodobałam sobie kilka miejsc, wszystkie znajdziecie kręcąc się w pobliżu rynku.

Śniadanko - tu faworytem jest "Bartolomej"


propozycja #1 typowe śniadanko 'na bogato'


propozycja #2 naleśniki ze słodkim twarożkiem i kwaśną śmietaną


 propozycja #3 naleśniki z mięsem

obiadek - tu polecam pyszne makarony w "Poczcie", ale też koniecznie spróbujcie serwowanych tu nalewek!

kolacja - przekąski, które spokojnie starczą za posiłek, serwowane w "Lampie", podbiją każde łakomczusze serce :3

niedziela, 4 października 2015

Książka: Łza, Lauren Kate

Jak to się mogło stać? Diana umarła. Została zabita! Tak właśnie było. Zabiła ją fala, okrutny, nieposkromiony żywioł. I przypadek. Bo przecież jak to się mogło stać? Jak wjechały na ten przeklęty most? Tylko one. Ruch został wstrzymany, zamknięty i tylko ich mały samochodzik, jej zielone oczy i hipnotyzujący śmiech. Fala pojawiła się znikąd i porwała je ze sobą w malutkiej, metalowej puszce. Ona również powinna była utonąć. Nie pamięta jak znalazła się na brzegu, to wydawało się zupełnie nielogiczne: Diana umarła, ona pozostała żywa. Chciała do niej dołączyć, ale ją odratowano. I po co? Świat nie był już taki sam; nie był pełny; istniał, ale nie było w nim Diany… jej też już tu nie było.

Eureka wróciła do szkoły i do swoich przyjaciół, Cat i Brooksa. Zamieszkała z ojcem, macochą i bliźniakami nad bagnistym bayou, ale nic nie było już takie samo, wyblakło, przeszło na drugi plan – na pierwszym była zaś jej rozpacz. Aż do chwili, w której blady chłopiec, tylko trochę starszy od niej, z całym impetem wjechał swoim chevy w jej czerwoną Magdę. Powiedział, że wszystkim się zajmie, wręczył swój numer i zniknął. Od tej pory pojawiał się z Nienacka. Każde kolejne spotkanie kosztowało Eurekę kawałek duszy. Jej życie biegło teraz ścieżką, wyznaczaną przez tajemniczy spadek, bladego chłopca i rodzinne tajemnice.

Są książki, co do których nie jestem pewna: tego, czy chciałabym przeczytać ich kontynuację; tego, czy tak naprawdę chciałam przeczytać je same; tego, czy naprawdę je przeczytałam. No cóż. Tę książkę przeczytałam, ale nie jestem tego pewna. Łza to pierwszy tom sagi o tej samej nazwie. Jej główną bohaterką jest młodziutka Eureka oraz grono jej najbliższych przyjaciół i rodzina. I przyznam się, że sam pomysł, może nawet zamysł fabuły bardzo mi się podoba i trafia gdzieś głęboko, w niedojrzałe jeszcze części mojej trzydziestojednoletniej już świadomości, które zgodnie kłamią, że ekscytacja literaturą przeznaczoną dla o połowę młodszych czytelników, wciąż jest na miejscu. I w sumie mogłaby być na miejscu, gdyby nie kilka zgrzytów. Bo coś tu jednak nie gra i zastanawiam się tylko, czy jest to kwestia przekładu, czy oryginału. Chwilami gubiłam się w wypowiedziach bohaterów, chwilami fabule brakowało nieco logiki, chwilami akcja toczyła się niczym w filmach z Jamesem Bondem, podczas gdy wygłaszane w tym samym czasie dialogi, przypominały raczej rozważania młodego Wertera.

W każdej czytanej książce staram się znaleźć pozytywne aspekty. Mocną stroną Łzy jest z pewnością tajemnica (to zawsze jest ciekawe), a więc chwyt dość pospolity. Wszystko kręci się wokół tajemniczego spadku: starej księgi, zapisanej dziwnym pismem, naszyjnika z medalionem i skrzyneczki, schronienia dla czegoś, zwanego Kamieniem Gromu. Niewiedza głównej bohaterki i przewijający się motyw Atlantydy, od zawsze fascynującej ludzi, zatopionej, legendarnej wyspy, tworzą klimat powieści i sprawiają, że czytelnik chce poznać zakończenie. Autorka rozpala ciekawość i sprawia, że brniemy przez kolejne kartki, następne rozdziały. I na koniec okazuje się, że nie do końca było warto. Nagle mamy wrażenie, że to kolejny odcinek serialu science-fiction z lat 90-tych – dobry zamysł, kiepska realizacja. Bo dziś czytelnik pragnie czegoś więcej, choć w tej pozycji jest coś intrygującego i przyznam się nieśmiało, że jestem ciekawa dalszych losów bohaterów, choć nie jestem już pewna, czy chciałabym poświęcić czas na czytanie o nich… Wolałabym chyba, żeby ktoś streścił mi je w kilka minut. Wystarczy.

Wyzwanie POPSUGAR "A book set in a different country"

czwartek, 1 października 2015

w cieniu żyrafy




ocena:
Aztecką płytka BP L010 określiłabym raczej jako indiańską i etniczną. Płytka o wymiarach 12,5 cm na 6,5 cm zapełniona jest przez 14 całopaznokciowych wzorów o wymiarach 18,5 mm na 14 mm oraz 7 pojedynczych obrazków. Stylistycznie płytka jest dość spójna, a wzory są łatwe do pobrania i odbicia. Jedyną wadą jest podklejona pod płytkę podkładka, o której wspominałam już w poście rubinowe piórko przy recenzji płytki BP L018. Wciąż nie rozumiem instytucji tego białego cuda, ale cóż, przynajmniej będę miała o czym myśleć podczas długich, zimowych wieczorów :P