piątek, 25 marca 2016

Książka: Kukułka, Antonina Kozłowska

Każda głupia potrafi zajść w ciążę. Każda umie urodzić. Każda. Słowa ojca dudniły jej w głowie i nawet po jego śmierci okrutnie się z nim kojarzyły. Iwona nie była głupia. Była ambitna, ale potem zaszła w ciążę i była już tylko matką. Matką po złej stronie szyby. A powinna być po tej drugiej, tam gdzie Marta. Ona tez nie była głupia, a jednak nie umiała urodzić. Ta wykształcona wielka pani, której los nie szczędził podarków, nie mogła mieć tej jednej jedynej rzeczy, której nie da się przecież kupić za pieniądze. Rzecz. Pieniądze. Może jednak wszystko na świecie da się sprowadzić do możliwości, jakie daje ulokowanie po odpowiednim osiedlu, nawet dziecko i poród?

Iwona nie rozpaczała. Nie miała na to czasu – dwójka dzieci, praca, matka, która umierała już tak długo, że jej zapewnienia przestały być tak przekonywujące, jak na początku. Czasem tylko ta szyba dzieląca ją od wymarzonego życia przyciągała czoło i kusiła orzeźwiającymi wizjami świata, migoczącego za kilkoma „gdyby tylko”. Marta natomiast rozpaczała w każdej wolnej chwili. Z początku nie było tych chwil tak wiele, ale każde kolejne poronienie przynosiło czas rekonwalescencji, czyli zgrabnie nazwany okres rozmyślania i roztrząsania. Czas męki i udręczenia, czas staczania się w coraz głębszą otchłań poniżenia i niewiary.

Dwie kobiety, dwa osiedla, dwa różne światy. Tak w skrócie można by opisać książkę Kukułka. Byłaby to jednak ocena zbyt powierzchowna, zbyt naiwna, w stosunku do wagi problemu, jaki porusza jej autorka. Co ciekawe, Kukułka sprawia wrażenie pozycji dość łatwej i przyjemnej. Nie jest to kwestia błahego potraktowania kwestii surogatek, ale raczej mocny kontrast, który Antonina Kozłowska buduje, umiejscawiając swoje bohaterki na dwóch przeciwległych krańcach jednej skali. Iwona jest więc samotną matką, niewykształconą, woźną, pracującą dodatkowo po godzinach, aby związać koniec z końcem. Jej dzieci, choć zadbane, wstydzą się swojej sytuacji materialnej, a cała rodzina powoli osuwa się w spiralę rosnących długów. Jednocześnie Iwona tworzy wokół siebie sieć znajomości i przyjaźni, a także silną więź, łącząca ją z dziećmi. Po drugiej stronie jest zdystansowana Marta. Samotna, choć zamężna kobieta sukcesu, która osiągnęła już wszystko, co można osiągnąć własną pracą. Marta jest zadbana, niczego sobie nie odmawia, ale kontakty z ludźmi, znajomymi, czy własną rodziną są dla niej niezwykle trudne. Marta nie ma prawdziwych przyjaciół, a we wszystkie sytuacje towarzyskie zdaje się być niemalże siłą wrzucona i w nich porzucona. Gdzieś pomiędzy tymi dwiema kobietami toczy się spór o sens, możliwość i zasadność zaistnienia instytucji surogatki.

Problem surogatek oficjalnie w Polsce nie istnieje. Jest równie kontrowersyjny, co wiele innych problemów, które stawia przed nami współczesny świat. Osobiście jestem zdania, że nie możemy żyć zasadami skonstruowanymi tysiąc lat temu i powinniśmy korzystać z możliwości, do których przecież sami doszliśmy, dzięki pracy i rozwojowi nauki, że każdy człowiek powinien decydować o sobie i że każda decyzja jest dobra, jeśli nie szkodzi innym. Z drugiej strony problemu surogatek nie da się rozwiązać za pomocą prostego przełożenia dobre – nie dobre, ponieważ angażuje on wiele dodatkowych emocji zaangażowanych stron.

Ta książka zmusza do myślenia i do dyskusji, pozostaje w sercu. Taka powinna być literatura i taką literaturę chcę polecać.


foto net

4 komentarze:

  1. No prosze ! Chetnie bym przeczytała

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam chęć przeczytać tą książkę :) Lecę jej szukać w internecie :)
    Pozdrawiam serdecznie, mój blog/KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba się skuszę na tę książkę.
    Moja tematyka już mi się podoba :)

    Pozdrawiam Zocha
    http://www.zocha-fashion.pl/

    OdpowiedzUsuń
  4. Naprawdę mnie zachęciłaś do przeczytania.

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3