sobota, 4 czerwca 2016

a trip to: Wilno


Wilno nie zachwyciło mnie tak jak tego oczekiwałam. Choć jedzenie było dobre, widoki zacne i towarzystwo też niczego sobie, to do tego miejsca już raczej nie powrócę...


Co zobaczyć?

Wilno to miasto kościołów i to bardzo zróżnicowanych, zarówno pod względem architektury, wystroju, wyznania, jak i samego stanu zachowania. Niektóre z nich, prócz funkcji sakralnej, stały się też miejscami kultury.




Dzielnica Żydowska jest mała, ale za to pełna jedzenia, sklepów vintage i rękodzieła.



Zawodzie to artystyczna dusza tego miasta. Tu po prostu trzeba pobyć, usiąść, trochę się zgubić.




Murale, instalacje i detale (czasem dziwaczne) to również część Wilna, na którą nie zawsze zwracamy uwagę - a warto :)



Co zjeść?

W Wilnie królują przystawki. Są oczywiście specjalne talerze lokalnych serów czy mięs (słynne wędzone świńskie uszy były grane podczas wyjazdu, ale ostatecznie pozostały na talerzu), jednak warto zwrócić również uwagę na inne, ciekawe pozycje, jak bruchetty z pastami i pasztetem własnego wyrobu.


Oprócz obowiązkowych zepelinów (mięsnych lub serowych), serwowanych w knajpkach z lokalną kuchnią, w Wilnie znajdą się również potrawy kuchni gruzińskiej czy żydowskiej. Jeśli chodzi o tę ostatnią to polecam Beigelistai, gdzie precle są pyszne, a kawa wręcz cudowna.



5 komentarzy:

  1. niezwykle urokliwe miejsce. I pięknie ujęte w kadry!

    OdpowiedzUsuń
  2. Moje korzenie. Znaczy nigdy nie byłam , ale dziadek Litwin z Wilna , ponoć pierwszym językiem którym mówiłam był litewski , bo dziadek za nianie był . Zupełnie nie pamietam ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jedzenie wyglada pysznie. Ulice chyba nie w moim stylu. Nie lubie tak pobazgranych budynkow :(

    OdpowiedzUsuń

lubię, jak zostawiacie mi komentarze :3